czwartek, 20 listopada 2014

"Kosogłos" - genialne zakończenie trylogii Suzanne Collins.

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: "Kosogłos"
Tytuł oryginalny: "Mockingjay"
Wydawca: Media Rodzina
Seria: Igrzyska Śmierci 3#
Liczba stron: 373
Gatunek: fantasy, inner space, antyutopia, science fiction, dystopia
Moja ocena: 9,5/10
Wyobraź sobie, że nagle dowiadujesz się, że twój dom został zniszczony. Nie ma twojej miejscowości, nie żyje większość mieszkańców, nie wiadomo kto ocalał, a ty nie możesz nic zrobić, co najwyżej patrzeć na zgliszcza pozostałe po twojej małej ojczyźnie. Aż tu nagle… budzisz się! Uff... okazało się, że to był tylko zły sen. Wstajesz z łóżka i żyjesz dalej. Jednak nie wszyscy mają takie szczęście…
Katniss Everdeen przeżyła 74 Głodowe Igrzyska, udało się jej także przetrwać Ćwierćwiecze Poskromienia. Niby wszystko super, ale w odwecie Kapitol zrównał Dwunasty Dystrykt z ziemią. Ocalała ludność i trybuci uratowani z areny (ale bez chłopca z chlebem) trafiają do podziemnego Trzynastego Dystryktu, który wbrew kłamstwom przetrwał i szykuje się do ostatecznej rozprawy z Kapitolem. Katniss, z początku nastawiona negatywnie, mimo niechęci, zgadza się zostać Kosogłosem. Jako symbol rebelii będzie starała się obalić rządy Kapitolu i walczyć o wolność. Będzie musiała zmierzyć się nie tylko z żołnierzami prezydenta Snowa, ale także ze swoimi dylematami moralnymi: gdzie leży granica pomiędzy poświęceniem dla innych ludzi a własnym dobrem?, czy wojna usprawiedliwia morderstwa i okrutne postępowanie? oraz będzie musiała wybrać pomiędzy dwoma wielkimi miłościami.
Zalety? Dużo by wymieniać. Po pierwsze genialnie ukazani bohaterowie… Genialnie, jeszcze genialniej niż w dwóch pierwszych częściach. Wraz z nimi przeżywałam wszystkie przełomowe, często tragiczne wydarzenia. Wiedziałam co każdy z nich czuje, co myśli, jakie ma poglądy na świat. Po drugie zwroty akcji. Czytam, czytam, czytam i wydaje mi się, że na najbliższych stronach nie wydarzy się nic ciekawego. Myślę: „Doczytam tylko do końca rozdziału i idę spać.” I z moich planów nici, bo pani Collins znowu wyskoczy z jakąś niespodziewaną niespodzianką! Po trzecie styl pisania. Niczego nie musiałam się domyślać, prawie wszystko podane jak na tacy. Piszę „prawie”, bo części trzeba się domyślić. Ale to zamierzony efekt autorki – nutka tajemniczości musi być. Zalet- mnóstwo. Wady? Brak. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić.
„Kosogłos” to ostatnia część trylogii Igrzyska Śmierci. Niektórzy twierdzą, że jest to najgorsza część serii – ja powiem jedno: mylą się! Pani Collins w ostatnim tomie dokonała nie lada wyczynu – „Kosogłos” jest jeszcze bardziej brutalny, krwawy i antywojenny niż „Igrzyska Śmierci” i „W pierścieniu ognia” razem wzięte. Jak napisał The New York Times: „Jest w tych książkach ostra satyra na kulturę celebrytów, bezmyślnych tabloidów, dekadentyzmu (…) Jednocześnie trylogia opiera się naszemu głodowi prostych definicji dobra i zła, naszej sentymentalnej tęsknocie do spraw wartych zachodu, naszemu pożądaniu prostych zakończeń, a nawet bohaterów, których nie chcielibyśmy widzieć zabitych, torturowanych i poturbowanych.” Autorka dokonała odważnych decyzji. Nie zawsze szczęśliwych, ale na wojnie tak bywa. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście „Kosogłosa” mam dla was jedną radę – natychmiast idźcie do biblioteki lub do księgarni i czytajcie, czytajcie, czytajcie… Jednak nie przywiązujcie się zbytnio do bohaterów. Wiem, że to trudne, ale w tym przypadku naprawdę oszczędzicie łez.
Collins napisała książkę, przy której na pewno nie będziecie się nudzić. Pokazuje jak okrutny jest świat, jak bezwzględni są ludzie. Doskonale ukazuje piekło wojny i ostrzega nas przed nią. Po lekturze „Kosogłosa” warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę warto toczyć nieustanne walki w władzę? Kto wie, może za kilkadziesiąt lat po naszym świecie zostanie wyniszczona, sucha ziemia dymiąca po zagładzie świata?
Cała seria jest autorskim sukcesem, jednak pisząc podsumowujący tom trylogii autorka przeszła samą siebie. Książkę przeczytałam jednym tchem. Z każdą stroną robi się coraz ciekawiej. By w pełni zrozumieć co Suzanne miała nam do przekazania musiałam dwa razy przeczytać tę piękną, inteligentną opowieść. Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie i zmieniła nastawienie do życia. Po przeczytaniu długo leżałam, patrzyłam w sufit i wzdychałam: „Wow! Arcydzieło!”
Recenzja była opublikowana na poprzednim blogu. Zdaję sobie sprawę, że jest to pean pochwalny, ale pisałam ją zaraz po przeczytaniu książki, a wtedy zdarza się, że emocje biorą górę nad rozsądkiem. ;)

29 komentarzy:

  1. ,,Igrzyska śmierci" jeszcze przede mną, mam nadzieję, że w końcu uda mi się przeczytać tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również jestem jeszcze przed przeczytaniem tej serii. Muszę w końcu ją poznać, bo chyba musi coś w niej być ;) A w dodatku stoją na półce u mojej siostry, więc mam "łatwy dostęp" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero przeczytałam 1 tom, wiec wybacz, ale nie przeczytałam recenzji, by sobie nie spoilerować. Niemniej sama ocena jaką wystawiłaś daje mi dużo do myślenia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnia część, podobała mi się mniej niż poprzedniczki tej serii, ale tak czy siak jest bardzo dobra:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a mi właśnie "Kosogłos" najbardziej skradł serce ;)

      Usuń
  5. Bardzo lubię tę serię . Jak na razie lepszej dystopii nie czytałam. Chociaż moją ulubioną częścią jest druga część, to Kosogłosa tez lubię;)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham tę trylogię! Kiedyś nie miałam ochoty tego czytać, bo wkurzał mnie szum wokół tej książki, ale teraz nie żałuję, iż mam tę serię na półce i często do niej wracam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo! Ale kiedyś mi się nudziło, obejrzałam film i... książki moje :)

      Usuń
  7. Widziałam tylko ekranizację "Igrzysk...". Od tamtej pory poluję na książki w bibliotece, ale wypożyczenie ich jak się okazuje nie jest to tak proste jak mi się wydawało...

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie ani ekranizacja ani cała trylogia nie porywa. Cykl Igrzyska Śmierci nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z całej trylogii właśnie "Kosogłos" najbardziej mi się podobał :) Już się nie mogę doczekać aż zobaczę ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie mogę się doczekać kiedy ją w końcu przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam żadnej z części Igrzysk i... raczej nie przeczytam. Fantastyka mnie "przeraża" ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Co jak co, ale ja już nie mogę doczekać się, aż we wtorek pójdę do kina na ekranziacje recenzowanej przez Ciebie książki! Kocham całą trylogię!

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak :) Wspaniała książka. Uwielbiam tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książkę przeczytałam, a dzisiaj byłam na jej ekranizacji. Polecam. Świetne dopełnienie papierowej wersji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczęłam czytać pierwszą część, a potem zostawiłam i zapomniałam z klasy koleżanki książki. ;______;
    Znowu inna kol jest aktualnie na enemefie z tym. W sumie i tak to muszę kiedyś przeczytać, mimo iż nie lubię czytania.
    http://chwila-smaku.blogspot.com/
    http://screatlieve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. W związku z premierą kinową mnóstwo osób pisze o ,,Igrzyskach". Ja całą trylogię przeczytałam w tym miesiącu pierwszy raz i uważam, że jest fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam filmy kinowe, muszę zabrać się za książki :D Twoja recenzja bardzo zachęca

    OdpowiedzUsuń
  19. Kosogłos uważam za najlepszą część trylogii. Co prawda, szczegóły fabuły gdzieś wyparowały, ale pamiętam, że ta część zupełnie mnie rozbiła i wywarła zupełnie najgłębsze uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A nie zdarza się zbyt często, by ostatnia część serii robiła takie wrażenie :)

      Usuń
  20. Zakończenie całej trylogii mnie zszokowało. Naprawdę, czytając 'Kosogłosa' nie spodziewałam się, że właśnie tak się to skończy. Cóż, może to z pozoru szczęśliwe zakończenie wcale takie szczęśliwe nie jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zakończenie było takie... niedokończone. Urwana historia. Ale chyba o to chodziło...

      Usuń
  21. Słyszałam naprawdę wiele o tej serii. Wszyscy polecają, a ja mimo wszystko boję się, że nie spełni moich wymagań. Na pewno spróbuję, ale kiedy to już inna sprawa ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam całą trylogię kilka lat temu i teraz ją sobie odświeżam :)
    Co do Kosogłosa - nie wydaje mi się, żeby mniej entuzjastyczne opinie o nim były mylne, bo wiadomo, że każdy odbiera książkę na swój sposób. Dla mnie ta cześć byłą inna, specyficzna i taka... No trochę słabsza od poprzedniczek, choć wciąż bardzo dobra. Tak jakby dokładnie ukazywała sens jaki Collins chciała zawrzeć w tej serii. Nie mogę doczekac się filmu, na który idę w przyszłym tygodniu - i wiem, że malować się nie poinnam, bo łzy polecą.

    OdpowiedzUsuń
  23. Dla mnie cała trylogia jest po prostu genialna! Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba bardziej mi się podobała druga część, ale ogólnie zakończenie dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham całom serię, szkoda, że zakończenie takie krótkie.

    OdpowiedzUsuń

Witaj! Jesteś - zostaw po sobie ślad. Każdy komentarz to motywacja, aby dalej pisać i komentować wasze blogi. Piszesz jako anonim? Podpisz się. Z chęcią odwiedzę Twojego bloga, ale nie musisz zostawiać linków - trafię tam sama. ;)