piątek, 30 stycznia 2015

Uwierz, że... Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym

Autor: Regina Brett
Tytuł: "Jesteś cudem. 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"
Tytuł oryginalny: "Be the Miracle: 50 Lessons for Making the Impossible Possible"
Wydawca: Wydawnictwo Insignis
Data wydania: 6 listopada 2013
Liczba stron: 355
Gatunek: poradnik
Moja ocena: 7,5/10

Nic ci nie wychodzi? Nie masz już siły? Życie jest beznadziejne? Zamierzone cele nie zostają osiągnięte, nawet nie myślisz o podejmowaniu nowych wyzwań? Czujesz się od środka wypalony, zrozpaczony? A może życie jest piękne, ale czegoś nadal ci brak? Czegoś szukasz, ale nie wiesz czego? Chcesz znaleźć prawdziwe szczęście? Jeśli odpowiedziałeś tak na choć jedno z powyższych pytań, sięgnij po książkę Reginy Brett.

W tym (nie)typowym poradniku autorka pokazuje jak uczynić niemożliwe możliwym, odnaleźć sens życia i zrozumieć świat. Podpowiada, że szczęście to nie tylko branie, ale także dawanie. Brett porusza tematy ważne, czasem trudne, ale tak je ,,zachodzi" od środka, że w jej wykonaniu każda historia nabiera nowego znaczenia.

,,Eksperci doszli do wniosku, że twoje spojrzenie na świat kształtuje twoje życie bardziej niż
twoje życie kształtuje twoje spojrzenie na świat. Nie masz wpływu na to, co cię spotyka,
ale masz wpływ na swoją reakcję na to, co cię spotyka."

Pomaga zauważyć, że szczęście mamy na wyciągnięcie ręki, wystarczy chcieć być szczęśliwym. Zauważyć wyzierające spod śniegu krokusy i przebiśniegi. Wpatrzyć w zachód słońca. Przebiec po deszczu po kałużach jak małe dziecko. Uświadamia, iż nigdy nie jest tak, że się nie da, są tylko lepsze i gorsze pomysły. Zawsze się da, tylko trzeba w to bardzo mocno uwierzyć. Wtedy nawet niemożliwe staje się możliwym. Na swojej drodze codziennie spotykamy cudotwórców, często niepozornych i przebranych w swoje robocze ubrania. To często nieznajomi ludzie, którzy uśmiechną się do nas na ulicy, gdy wracamy do domu po ciężkim dniu pracy. To niepozorna starsza pani, która uśmiechnie się sprzedająca obwarzanki w budce przy ulicy. To przedszkolak sepleniący ,,dzień dobry!". 

Książka składa się z pięćdziesięciu felietonów - krótkich, lecz niezwykle treściwych. Nie sądziłam, że można stworzyć podnoszący na duchu tekst, jednak nie przesadzony i naszpikowany pustymi sentencjami. Książka dla każdego, nie tylko dla wierzących w Boga. Polecam.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Zbuntowani. W czwartym tomie nic nie jest tym, czym się wydaje...

Autor: C. J. Daugherty
Tytuł: "Zbuntowani"
Tytuł oryginalny: "Night School. Resistance"
Wydawca: Wydawnictwo Otwarte / Moondrive
Seria: Nocna Szkoła 4#
Data wydania: 22 października 2014
Liczba stron: 392
Gatunek: literatura młodzieżowa, thriller, romans
Moja ocena: 8,5/10


Rynek wydawniczy całego świata zalewają coraz to nowe wytwory literackiej wyobraźni. Wśród wielu cenionych i powszechnie znanych autorów nie jest łatwo się wybić. Początkujący pisarze szukają sposobów na podbicie serc czytelników, poruszają otchłanie swego umysłu, aby stworzyć coś niepowtarzalnego. Co zrobić, by tytuł twojej książki znalazł się w czołówkach list bestsellerów Amazona i New York Times'a? Z pewnością wielu młodych i tych ciut starszych pisarzy-amatorów zadaje sobie to pytanie. Co wymyślić, by odnieść sukces? Po tym, jak los - i czytelnicy - uśmiechnęli się do Zmierzchu, wampiry, wilkołaki, elfy, upadłe anioły i inne stworzenia z nadprzyrodzonymi zdolnościami stały się bardzo popularnym motywem literackim, ale tak jak ulubione naleśniki z nutellą, ciasto z truskawkami czy barszcz czerwony z przepisu babci wszystko może się 'przejeść'. Bohater będący istotą nie z tego świata nie zagwarantuje od razu sukcesu powieści.

Bardzo chciałabym móc podać wszystkim jak na tacy gotowy przepis na bestseller, jednak zapewne wiecie, że taki nie istnieje. Nie ma gotowego schematu na powieść, jednak... mogłoby się zdawać, iż niektórzy taki znaleźli! Zaskoczeni? Najprostszym przykładem jest choćby C. J. Daugherty. Droga (czytająca) młodzieży, któż nie kojarzy tej pani? Kilka lat temu podbiła serca młodych czytelników pierwszym tomem Nocnej Szkoły, od jakiegoś czasu możemy czytać w polskiej wersji językowej czwarty tom przygód Allie Sheridan. Co takiego jest w jej książkach, że zdobywają rzesze fanów? W Akademii Cimmerii brak fantastycznego świata, chociaż czytając pierwszą część można było się jeszcze czegoś takiego spodziewać, drugi tom skutecznie rozwiał wątpliwości: nie uświadczy tam nic z magii. Po premierze trzeciego rozległy się głosy, że poziom serii, choć nieznacznie, to spadł. Zbuntowani według opinii moich zaufanych blogerek, są książką jeszcze słabszą. A według mnie?

Według mnie absolutnie nie! Allie wraz z Rachel przestają ukrywać się przed Nathanielem po świecie, wracają do Akademii Cimmerii. Choć szkoła nadal jest dla nich domem, nikt nie jest w pełni bezpieczny. Wyludnione korytarze, pustki w salach lekcyjnych, brak wesołych rozmów w stołówce... Allie musi podjąć odwlekane decyzje. Wraz z grupą przyjaciół przygotowuje się do walki, choć nie obędzie się bez konfliktów. Jak zakończy się ostateczne starcie z Nathanielem?

W czwartej części nareszcie wyjaśniło się kilka wątków, pojawiły się odpowiedzi na pytania pojawiające się podczas zagłębiania się w lekturze poprzednich części. Chociaż pierwsze strony momentami wlekły się niemiłosiernie, w pewnym momencie nastąpił nagły zwrot akcji. Szpieg został zdemaskowany (ręczę, nie zgadniecie kto to!). Nathaniel powziął zdecydowane kroki, co zmusiło także uczniów i nauczycieli Cimmerii, by mierzyli czyny nad zamiary. Allie wybrała tego jedynego chłopaka, ale jak ją znam, w piątej - i ostatniej - części na pewno coś jeszcze namiesza w swoim życiu uczuciowym. Choć czytając pierwszy tom stawiałam na Cartera, drugi - na Sylvaina, w tej części zmieniłam nastawienie do nich obu. Dojrzeli, inaczej podchodzą do życia. Widać wyraźną różnicę pomiędzy chłopakami z Wybranych i Zbuntowanych. Zresztą nie oni jedni przeszli metamorfozę - nie poznawałam Rachel, zaskoczyła mnie Katie...

,,Tak bardzo próbujemy nikogo nie skrzywdzić, że krzywdzimy wszystkich."

Z serią Nocna Szkoła jestem bardzo mocno związana, to pierwsza z serii, na której kolejne tomy czekam z niecierpliwością. Pani Daugherty tym razem nie stworzyła arcydzieła, trudno porównywać tę książkę z pierwszym tomem, jednak nie ostudziła mojego zapału - po iście mistrzowskim zakończeniu, które co wrażliwsze osoby może przyprawić o palpitacje serca, nie będę mogła zasnąć. Przyglądając się Zbuntowanym jestem jak najbardziej na tak! Warto było tyle czekać. Autorka absolutnie mnie nie zawiodła, stworzyła ciekawą, wciągającą powieść. Doskonała mieszanka zagadki, wojny i miłości.

sobota, 24 stycznia 2015

#6 stosik biblioteczny wspaniały :)

Witam! Po ponad tygodniu nieobecności witam was wszystkich pięknym, wręcz przepięknym stosikiem. Kocham moją bibliotekę! Takie książki... mam wrażenie, jakby czekały specjalnie dla mnie :)


Na pierwszy ogień poszła książka (bo jestem już na 140 stronie) Zbuntowani. Czwarty tom Nocnej szkoły, jak dla mnie ekstra! Choć na razie akcja jest jedynie dobra, mam nadzieję, że się rozkręci. Nie, C. J. Daugherty nie mogłaby mnie zawieść. ;)

Moja wytęskniona, wyczekana Mara Dyer. Tajemnica. Pewnie pójdzie kolejna do czytania. Miałam zamiar zacząć od niej, ale że muszę coś w końcu skrobnąć na konkurs... (mówiąc ,,coś", mam na myśli kilkanaście stron, które powinnam mieć pracę skończoną za tydzień; życzcie mi powodzenia) Zostawić na weekend? Bo słyszałam, że od Mary nie można się oderwać. A takie zatracenie by było wielce niewskazane przez najbliższe dni.

I Piata fala. Bezkresne morze! Pierwszą część kocham! Co do drugiej zdania są podzielone, część twierdzi, że ciut gorsza, inni, że jeszcze genialniejsza - choć nie wiem, czy jest to możliwe. Do czytania trzecia w kolejce, mam teraz motywację, żeby napisać wreszcie recenzję pierwszego tomu.

Odwet. Szesnasta z kolei część, mam nadzieję, że ukaże się kolejne szesnaście. Zaczytuję się w tej serii od 2010 roku, wspaniała. Dzięki niej przetrwałam jakoś pobyt w szpitalu. :) Zobaczymy co autor  znowu ciekawego wymyślił. Już na pierwszy rzut oka widać, że cieńsza od wcześniejszych części - może za to bardziej treściwa?

Dzikie serce - druga część kolejnej rozpoczętej trylogii. Krwawy szlak może nie zawładnął mym sercem, ale przyznam, że to coś, co powinna mieć książka, było. Jestem pozytywnie nastawiona, zobaczymy co dalej, jak autorka pociągnie tę historię?

Życie, które znaliśmy. Kolejna dystopia,  jakoś tak nie mogłam nie wziąść do rąk, gdy zobaczyłam na półce. A jak już znalazła się w moich rękach... No wybaczcie, jak można tak odłożyć książkę?

Czerwień rubinu, moja ulubiona. Cała seria przeczytana, ale jakoś tak po obejrzeniu filmu wzięła mnie ochota na odświeżenie sobie Trylogii czasu. Już się nie mogę doczekać. Ach, Gwen ^_^


I tak, po wizycie w bibliotece, lista do kupienia po urodzinach skurczyła się o trzy pozycje. Co do niej dopisać? Ktoś coś poradzi?

***

No  i to by było  na tyle. W tym tygodniu możecie się jeszcze spodziewać recenzji Jesteś cudem, Zbuntowani, Piąta fala. Kto wie, jak dobrze pójdzie, może nawet jutro? :)

sobota, 17 stycznia 2015

4# Sobotni Wieczór Filmowy: Zostań, jeśli kochasz


Zostań, jeśli kochasz

Reżyser: R. J. Cutler
Data premiery: 12 wrześnie 2014 (Polska), 18 sierpnia 2014 (świat)
Odtwórcy głównych ról: Chloë Grace Moretz, Jamie Blackley
Czas trwania: 1 godz. 46 min.
Gatunek: dramat, romans
Moja ocena: 7,5/10

Ostatnio często powielany jest schemat: książka, chwila przerwy, film. Z tym, że trzeci etap jest zwykle najgłośniejszy - premiera kinowa! Do tego jeszcze można (a może nawet trzeba) dodać książkę w filmowym wydaniu, jeszcze bardziej zachwalaną. Jednak nie aż tak jak ekranizacja... Czy Zostań, jeśli kochasz można nazwać kolejnym ,,wielkim dziełem" kinowym?

Fabuła filmu nie mija się zbytnio z treścią powieści. Mia - nieśmiała i niezwykle utalentowana wiolonczelistka, po tragicznym wypadku zostaje zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią i musi zadecydować, po której zostać stronie. Choć dopatrzyłam się braku kilku mniej lub bardziej istotnych fragmentów, nie miało to zbytniego wpływu na całokształt fabuły. Porównując tę ekranizację do innych - jestem zdecydowanie na plus.

Nie można się również zbytnio przytrzepić do gry aktorskiej. Na wiadomość, że gra aktorska Chloë jest porównywana do gry Jennifer Lawrence, pierwsza myśl: ehee, jasne! Bardziej mylić się chyba nie mogłam, młoda aktorka zagrała nie inaczej, jak wspaniale. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje mocno rysowały się na jej twarzy. Strach, przerażenie... Coś pięknego. Mimo, iż Adam opisany był w książce jako przystojniejszy, można się już przyzwyczaić, że dobór aktorów do ekranizacji nieco kuleje, czego światkiem jest postać Gusa z Gwiazd naszych wina. Ale w porównaniu z nim, filmowego Adama nie można zbytnio krytykować.

Słuchając opinii moich koleżanek - arcydzieło. Opierając się na moim zdaniu - niekoniecznie. Z pewnością nie jest to film totalnie wzruszający, itp, itd, etc... Z tym się zgodzić nie mogę! Choć co wrażliwsze osoby mogą uronić parę łez, z dobrego serca radzę: nie nastawiajcie się na nic genialnego. Ekranizacja mniej więcej na takim samym poziomie jak książka, może nawet ciut lepsza. I to głównie dzięki grze aktorki wcielającej się w Mię. Zdecydowanie polecam. Ci, którzy książkę przeczytali, muszą film obejrzeć. Ci, którzy nie, też - niech zobaczą co tracą.

niedziela, 11 stycznia 2015

1# Nie samym czytaniem żyje człowiek: kenis!

Oto przed Wami zapowiadany wcześniej jeden z nowych cykli Nie samym czytaniem żyje człowiek. Już teraz zapowiadam, że posty z tego cyklu nie będą się pojawiały regularnie, ale co jakiś czas, gdy odwiedzę ciekawe miejsce, zagram w grę, będę miała coś ciekawego do powiedzenia na tematy inne lub książki (co jednak co jakiś czas się zdarza). :)

***
Co to jest KENIS?

W wielkim skrócie to idea darmowej nauki, poszerzania horyzontów, rozwijania się. Było o nim głośno w wakacje, szumnie ogłaszano wielki start internetowego uniwersytetu na 1 września 2014 roku aż... ucichło. I nagle dziś, przeglądając blogi, trafiam na notkę na jednym z nich... 

Proszę Państwa, od niedawna kenis daje możliwość uczenia się przyjemnie i, co najważniejsze, efektywnie!

Drodzy czytelnicy, do dzieła! Zarejestrujmy się na kenis.pl i poszerzajmy wiedzę! Kto wie, może nawet ktoś z Was zostanie profesorem na kenis?


Szkoda, że właśnie skończyłam się uczyć angielskiego. Ale i tak pędzę się zarejestrować! Kto ze mną? :)

Zdjęcia zostały pobrane ze strony kenis.pl